Po 3 dekadach, ostatnie wyroby jubilerskie tego odchodzącego na emeryturę rzemieślnika stają się wirusowe
Napisany przez Maja Wiśniewska - starszą dziennikarkę Dziennika Twórczego
Opublikowano: 16 maja 2025 - Zaktualizowano: 2 godziny temu

Po lewej, 5-letnia Milyana ucząca się od swojej babci w 1960 roku. Po prawej, 70-letnia Milyana przekazująca to samo rzemiosło swojej wnuczce. (Zdjęcie: Dziennik Twórcy)
“Milyana Wozniak żegna się z rzemiosłem, które kochała przez całe życie. Jej ostatnie ręcznie wykonane dzieła są już dostępne - do 80% taniej.”
Wszystko zaczęło się przy kuchennym stole jej babci.
Milyana Wozniak wciąż pamięta brzęk koralików na starym drewnianym stole i delikatne dłonie babci prowadzące ją. Była tylko dzieckiem, kiedy nauczyła się sztuki tworzenia biżuterii - nie z książki, ale od rodziny.
“Za każdym razem, gdy coś tworzę, czuję ją przy sobie,” Milyana mówi. “Przekazała coś więcej niż umiejętności - przekazała miłość.”
Teraz, 35 lat później, Milyana przygotowuje się do pożegnania ze swoimi narzędziami. Po całym życiu ręcznego tworzenia pamiątkowych dzieł, przechodzi na emeryturę. Po raz pierwszy (i ostatni) w historii oferuje swoje ostatnie projekty nawet o 80% taniej.

W wieku 20 lat Milyana spędziła niezliczone spokojne wieczory przy tym małym stoliku, zamieniając pasję w rzemiosło - jeden kawałek na raz. (Zdjęcie: Dziennik Twórcy)
Marzenie napędzane pasją - nie zyskiem.
Po ukończeniu college'u Milyana nie goniła za trendami ani pracą w korporacji. Wybrała inną ścieżkę - taką, która doprowadziła ją do zakurzonych sklepów z koralikami, ręcznie robionych narzędzi i setek spokojnych godzin kształtowania historii z metalu i kamienia.
Swój pierwszy naszyjnik sprzedała na lokalnym targu w Łódź, Polska. Od tego czasu tworzy, budując lojalne grono klientów, którzy uwielbiają duszę w jej pracy.
"Każdy kawałek opowiada historię - to zawsze było ważniejsze niż zarabianie pieniędzy."

Dziesiątki lat później warsztat Milyany stał się sanktuarium - przestrzenią wypełnioną opowieściami, blaskiem i pewnymi rękami mistrza. (Zdjęcie: Dziennik Twórcy)
Ponad 30 lat, tysiące sztuk i niezliczone uśmiechy.
Od niestandardowych zestawów ślubnych po bransoletki urodzinowe, biżuteria Milyana zaznaczyła najbardziej intymne chwile w życiu tysięcy kobiet. Każdy element ma jej podpis: ręcznie wykończony, kierowany sercem i wykonany z myślą o trwałości.
Nawet w trudnych czasach odmówiła outsourcingu lub pójścia na skróty.
"Jeśli nie podarowałbym go własnej córce, nie sprzedam go."

Z drugą wnuczką u boku, Milyana dzieli się nie tylko swoim rzemiosłem - ale także sercem, historiami i miłością kryjącą się za każdym ręcznie wykonanym dziełem. (Zdjęcie: Dziennik Twórcy)
Przekazanie pochodni następnemu pokoleniu.
Dziś Milyana uczy swoją wnuczkę tak, jak uczyła ją jej babcia. To cichy rytuał - nawlekanie koralików, śmiech, opowiadanie historii. Narzędzia mogą być te same, ale znaczenie się pogłębiło.
“To nie koniec - to zamknięcie pięknego rozdziału.”

Jej ostatni pakiet. Całe życie rzemiosła owinięte miłością. (Zdjęcie: Dziennik Twórcy)
Jej ostatnia kolekcja - dostępna teraz, zanim zniknie na zawsze.
To nie jest chwyt marketingowy. Milyana naprawdę przechodzi na emeryturę i jest to jej ostatnia sprzedaż w historii.
Każdy element jest wykonany ręcznie, dostępny w ograniczonych ilościach i mocno przeceniony jako podziękowanie dla jej lojalnych zwolenników.
“To nie tylko biżuteria. To 35 lat wspomnień, miłości i dziedzictwa. Chcę, abyś miał tego kawałek.” — Milyana Wozniak
Polecane
Polecane